Która od synów wnukom przekazana,
Zimowe noce zajmuje do rana.
Synowie moi! Ziemia ta fałszywa
Nie ma przyjaźni — każdy sobie sprzyja,
A kruche, wiotkie są wszystkie ogniwa
Które przelotna chwila szczęścia zbija.
Kaprys rozplata, co sam kaprys zwija,
Natura tylko jedna jest prawdziwa;
Ona się trzyma na wieczystej osi
Gdy resztę burza żywota unosi.