Lecz dzisiaj, celu mego niedaleki
Nie chcę was dłuższym udręczać milczeniem.
Z najpierwszym słońca rannego promieniem
Już ona moją zostanie na wieki.
Zazdrość szatana czoło swe uchyli —
Nie będę do niej ukradkiem przybywać,
Owoc miłości tajemniczo zrywać,
W ucieczce szukać szczęścia mego chwili.
Odtąd w mem życiu dzień jutra nadobny
Będzie do dzisiaj pięknego podobny.