dumnie
Z wolna, książę. I w moich żyłach kipi krew Andrzeja, przed którym Francja drżała.
ANDRZEJ
Milcz! Rozkazuję ci. Przywykłem, żeby morze słuchało, gdy ja głos podniosę. Oplwałeś majestat sprawiedliwości w środku jej własnej świątyni. Znasz ty, jak to karzą, buntowniku? Teraz odpowiadaj! Gianettino bezmowny spuszcza wzrok do ziemi. Nieszczęśliwy Andrzeju! W własnym twym sercu wylęgłeś robaka, co twoje zasługi roztoczył. Wystawiłem Genueńczykom dom, co z całej przeszłości mógł szydzić, i własną ręką rzucam do niego pierwsze zarzewie pożaru — oto tego. Dziękuj, nierozważny, siwej mojej głowie, która na rękach krewnych swoich chce być do grobu niesioną. Dziękuj mojej bezbożnej miłości, że obrażonemu państwu z rusztowania nie rzucę głowy buntownika.
Odchodzi szybko.
SCENA CZTERNASTA
Lomellin przestraszony bez tchu. Gianettino spoglądajcy za odchodzącym księciem w płomieniach i bezmowny.
LOMELLIN
Com ja widział, com ja słyszał? Teraz uciekaj, książę, wszystko stracone.