BURGONINO
rzuca się z żalem na krzesło
Ja więc się na nic nie przydam?
FIESKO
Szybko tylko od myśli do czynów przejdźmy! Wszystkie machiny skierowane. Lądem i morzem mogę miasto zdobywać. Rzym, Francja i Parma zasłaniają mnie. Szlachta jest zagniewana. Serca ludu do mnie należą. Ukołysałem w głęboki sen tyranów. Rzeczpospolita do wielkiego gotowa przeobrażenia. Szczęście nam sprzyja. Nic nie brakuje. — A Werrina zadumany?
BURGONINO
Czekajcie! Mam ja jedno słówko, co go prędzej wstrząśnie jak75 trąba dnia sądnego. Przystępuje do Werriny i woła. Ojcze! Zbudź się. Twoja Berta w rozpaczy.
WERRINA
Kto wołał? — Genueńczycy, do dzieła!