Puszcza dzika.
SCENA PIERWSZA
Werrina. Burgonino, wchodzą wśród nocy.
BURGONINO
zatrzymując się
Gdzie mnie prowadzisz, ojcze? Głucha boleść, z którą mnie przywołałeś, dysze jeszcze w ciężkim twoim odetchnieniu. Przerwij to okropne milczenie. Mów — ja dalej nie pójdę.
WERRINA
Tu właśnie miejsce.
BURGONINO
Okropniejszego znaleźć nie mogłeś? Ojcze, jeśli to, co mi powiesz, do tego miejsca podobne, włosy na mojej głowie powstać muszą.