Leżał na ziemi...

NIEKTÓRZY ZE ZWIĄZKOWYCH

Gianettino w tym miejscu był zamordowany...

FIESKO

z śmiertelną bladością na twarzy do Arabelli

Twoja pani znaleziona. Arabella odchodzi w niespokojności. Fiesko zmienione oczy wodzi po całym kole, potem mówi cichym głosem, który aż w grzmiący niekiedy przechodzi. Tak jest istotnie — istotnie — i ja sam byłem narzędziem piekielnego dzieła. Ustąpcie się ludzkie twarze! Ach! ze zgrzytaniem zębów, gdybym jego budowę świata miał między zębami tymi — czuję w sobie siłę naturę całą tak rozedrzeć, aż by była jęczącym potworem, do męczarni moich podobną! Do otaczających. Człowieku! nędzny rodzaju, błogosławisz Boga, dziękujesz za szczęście, że nie jesteś tym, czym ja — że jako ja nie jesteś. — Sam ja raz ten zadałem. Prędzej, dziko. — Ja? dlaczego ja? Dlaczego nie on razem ze mną? Dlaczego ból mój o ból współczującej istoty stępić się nie może?

KALKANIO

bojaźliwie

Mój drogi książę!...

FIESKO