Do innych.
Cierpliwości — paroksyzm się zwalnia.
KAROL
Był czas, że mi łzy tak łatwo płynęły. — O wy, dni ciche, o zamku ojca mojego, wy zielone, zachwycające doliny — wy wszystkie rajskie obrazy mojego dzieciństwa — czy już do mnie nigdy nie wrócicie, nigdy nie przyjdziecie szmerem swym drogim chłodzić pierś palącą? Płacz ze mną, przyrodo! nie powrócą nigdy do mnie, nigdy nie przyjdą szmerem swym drogim chłodzić pierś palącą. — Przeszły, przeszły niepowrotnie!
SZWAJCER
Z wodą w kapeluszu.
Pij, kapitanie — jest tu wody dosyć, i zimna jak lód.
SZWARC
Pokrwawiony jesteś — cóżeś zrobił?