Reszta rozprószcie się po lesie — ja tu zostanę.

AKT PIĄTY

Widok na wiele pokojów. Noc ciemna.

SCENA I

DANIEL

Z latarnią i tłumoczkiem podróżnym.

Bywaj mi zdrowy, domu rodzinny — użyłem tu i dobra, i szczęścia, gdy jeszcze żył pan nieboszczyk. Kilka łez na kości twoje, ty dawno już strupieszały — to ci się należy od sługi starego. Ten dom przytułkiem był dla sierot, przystanią dla rozbitków — syn go przemienił na norę zbójecką. Bywaj mi zdrowa, dobra podłogo — ileż cię razy stary Daniel zamiatał — i ty, mój kominku, bądź zdrów, Daniel z ciężkim żalem cię żegna. — Wszystko tu było tak znajome — boleć cię będzie, stary Eliezerze158 — ale Bóg niech łaską swoją zachowa mię od oszukaństwa i chytrości złośliwego. Z niczem tu przyszedłem, z niczem odchodzę; ale wybawiona dusza moja.

Franciszek wpadając w szlafroku.

DANIEL

Boże ratuj, mój pan!