— Jedz kaszkę!... — prosiła, podając Michasi talerz pełen leguminy. — Miałaś dziś rano chęć na nią!...
Lecz młoda kobieta odsuwała talerz gestem znudzonej królowej.
— Nie chcę!... nie mogę!...
Teraz mąż się wmieszał.
— Jedz, Michasiu!...
— Nie mogę!...
— Ja proszę!...
— Nie mogę, nie przełknę!...
Suchy łoskot opadających pod tasakiem drzazg mieszał się z proszącymi głosami i odmową Michasi.
W kuchni kanarek zaświergotał radośnie.