Otworzyła szeroko oczy.
— Jakto? Zeznania gotowe? Naprzód?
Uśmiechnął się dyskretnie.
— Mój Boże... tak...
Nastała chwila milczenia. — Wreszcie adwokat dodał:
— Nie powinna pani się usuwać od podobnej formalności. To drobiazg, a sprawę przyspieszy... Zdaje mi się, iż pani także chodzi szalenie o odzyskanie swobody?
Zawołała z uczuciem jakiejś pasji:
— Ach, tak!...
Słysząc dźwięk swego głosu, zrozumiała, iż pasja ta bierze źródło w niepohamowanym żalu, jaki zrodziła w niej scena nocna z Halskim.
Iść za mąż — byle jak, byle za kogo — tylko dlatego, aby go nauczyć, że bezkarnie z nią igrać nie można!