— Byłem u pani Weychertowej — podjął nagle Ottowicz.

— Właśnie tam idę.

— Zastanie pani jeszcze pannę Janinę. Halski, który tam był także, wyszedł razem ze mną.

— A! Pan Halski był także.

Ottowicz roześmiał się.

— Ha! Co pani chce!... On revient toujours à ses premiers amours...

— Och!...

— Tak! Tak! Pani o tem nie wie? To tajemnica poliszynela. Jeszcze przed kilku laty...

Rena wyprostowała się.

— Nie było mnie tu przed kilkoma laty!