Żal mi, żem Panią wierszy mych czytaniem męczył,

I odkąd list od Panim dostał, myśl mnie dręczy,

Że nie prędko Pani salon, cudny, popielaty

Ujrzę utkany jasno w wzorzyste makaty

I ciche sny złociste, by z siatki pajęczej...

Pozwól, niech, gdy tam jutro jak ten pazik z Tęczy

Znów przyjdę Cię przeprosić z racji czasu straty

I żegnać — niechaj zostanie Pani po tej chwili

Pamięć. A gdy odejdę, niech Ci, Pani, w ciszy

Kwiat ten opowie wszystkie mego życia bole...