— Pan się myli; choć krótko, ale byłam mężatką...
— Pani mnie nie rozumie! — odparł żywo. — Pani jest dla mnie dziewicą w sferze występku — nie dziewicą w sferze rozkoszy. Jedno i drugie nie mają dla mnie znaczenia.
Jakieś znużenie czuć było w jego głosie. Obejrzał się dokoła.
— Gdzież są ci państwo? Już późno... należałoby powracać.
Ją zadławiło coś w gardle.
— Pan się śpieszy?... — zapytała cicho.
— Tak! Mam się z kimś spotkać dziś wieczorem.
Chciała brutalnie rzucić mu w oczy, iż to pewnie z Weychertową ma się spotkać gdziekolwiek, lecz powstrzymała się.
Dysząc jednak ciężko, rzuciła jakby do siebie:
— Nie rozumiem, jak można się kochać w matce trojga dzieci!