— Ja?

— Tak! Bardzo źle wyglądasz!

Rena nie poruszyła się nawet. Wydymając usta, odparła:

— Wszystkie źle w lecie wyglądamy!

Weychertowa roześmiała się wesoło.

— O! Ja... nie!... — Spotkałam właśnie Halskiego. Szedł do bibljoteki. Powiedział mi, że nigdy tak doskonale nie wyglądałam, jak dzisiaj...

Na Renę uderzyły płomienie. To imię, tak nagle rzucone pomiędzy one obie, stało się wyzwaniem brutalnem i koniecznem.

— Halski zawsze kłamie! — odparła w rozdrażnieniu. — Wczoraj mówił mi to samo!...

— Wczoraj wyglądałaś rzeczywiście trochę lepiej. Ale dziś musiałaś źle spać...

— Spałam doskonale.