— Ottowicz czeka na ciebie?

— Tak! Mamy iść wybrać kufer. Cudowne nadeszły. Poematy.

— Jedziesz?

— Do Marienbadu.

Nie pytam, czy jedzie sama. To znane i uznane, że Janka jeździ sama, a potem przyjeżdża Ottowicz.

— A kiedy Ottowicz jedzie?

— Za tydzień.

Jest zupełnie spokojna i bardziej „cezarowa żona”, niż kiedykolwiek.

— Czemu ty nie jedziesz? — zapytuje mnie, zapinając rękawiczkę.

— Nie mogę. Rozwód mnie trzyma.