Jeśli im czas wystarczy i chęć także, pójdą pod rękę do pewnych dwóch znajomych sióstr, „prywatyzujących” na jednej z bocznych uliczek, celem zabawienia się. Wiadomo bowiem, że „mężczyzna od czasu do czasu musi się zabawić”...
Jeżeli jednak nie mają do zabawy animuszu, zagrają wreszcie w bridge’a i pójdą później po żony.
Żonom tym wierzą.
Lecz pobłażliwie i szeroko zapatrują się na nie.
Mają tę wspaniałomyślność, iż pozwalają im także się zabawić.
Wprawdzie trochę inaczej, niż oni z dwiema siostrami, „prywatyzującemi na piąterku”, lecz...
Niech się biedne kobiecięta zabawią.
*
Stąd Rena wie, iż wieczorem w restauracji Palace Hotelu, w znanym jej dobrze gabinecie, zbiera się niewielkie, ale dobrane gronko.
Ubiera się powoli i z całym namysłem. Idzie za radą uświadomionej panny. Ukryje całą swą skórę i zachowa się odpowiednio.