Szczepańska rękę wyciągnęła.
— Daj dwie szóstki.
Dziewce broda nerwowo drgać zaczęła.
— Nie mam! — wyszeptała.
Pomyślała chwilkę.
— Polecę do domu, do pani!...
Do drzwi się już kierowała, ale Szczepańska za rękę ją chwyciła.
— Gdzie cię cholera niesie, tu ci pedam63 ostań, ta miejsca nie ustąp. Korale ci świsną!
Pyskaczka w ręce klasnęła.
— Ci? Jak świsną to swoje, rajfurzyno jedna. Uliczne do śmiertelnego spadku nic nie mają. Po policję iść trzeba... Niech ją do cyrkułu64 odstawią!