On drgnął cały i porwał się z miejsca.
— Co teraz zrobisz?
Ona spojrzała na niego słodko i uśmiechnęła się spokojnie.
— Będę twoją do śmierci. Jutro dom męża opuszczę!
Na czoło Seweryna wystąpiły krople potu.
— Dlaczego?
— Przecież teraz jako matka twego dziecka, mieszkać z nim nie mogę...
— Dlaczego?
Nastąpiła chwila milczenia.
Głos nagle zamarł w piersiach kobiety, klęczała ciągle obok szezlonga, na którym leżały porozrzucane szpilki wypadłe z jej włosów, kapelusz i rękawiczki; twarz nagle pobladłą zwróciła ku Sewerynowi, który przebiegał pokój wzdłuż i wszerz, potrącając meble.