— Cóżeś się tak nadęła jak pluskwa w maśle? — pytał Dyńdzio.
Milczenie.
Dyńdzio począł się niecierpliwić.
— Chcesz zrobić karierę, a cóż to... mała kariera, jaką masz teraz?
Resia wykrzywiła usta.
— Ojej!... — wyrzekła wreszcie — co mi z tego. Mieszkam jak śledziarka... a czym żyję, to już wstyd powiedzieć...
Dyńdzio machnął ręką.
— To wszystko marność, widzisz, serce to grunt...
Resia zamilkła i znów kiwała się długą chwilę, wpatrzona w odrapane ściany swego pokoju.
— Chciałabym — zaczęła znów powoli — chciałabym mieć dywan na podłodze i atłasową kołdrę, i samowar na szafie, i komodę, i firanki, i taką lampę u sufitu z kolorowym szkiełkiem. Aj, aj, o!... to bym chciała mieć!...