Hopsztynder! Madaliński!
Fiuta!... z kopyta...
Szara, ciach, ciach!... tańczy sobie
Z Barabaszem mazura!
Hej kolęda!... kolęda!...
Oślica
Gorączkowo Honorka zaczęła spowijać kwilące cichutko dziecko.
A wyciągając długi — na trzy łokcie powijak, mówiła ochrypłym głosem:
— Chodzi! Chodzi! Synulku!... pójdziemy na wesele twojego ojcaszka! Chodzi synulku, pójdziemy mu drużbować, ale nie ołtarz mu sprawimy, ni jakie weselenie, jeno35 łaźnię gorącą, że aż mu w piętach postygnie!
Stojąca obok barłogu, na którym leżało dziecko — kuma Kazimierzowa zaczęła nagle szlochać.