— Gazetnik!... gazetnik!... — szemrze tłum dokoła.
Kazimierzowa uznaje za stosowne przemówić:
— Nie w gazecie, ale tu na tablicy winna być wyryta opowieść o takim włóczydrągu, co uczciwe dziewczyny z dobrej drogi zmania46!
— Nikt ją ta znów za łeb nie trzymał — wtrąca jakiś młody chłopak.
Kazimierzowa obraca się jak na sprężynach.
— Za łeb! za łeb!... Takie niewolenie słodką mową i przysięganiem to gorsza niż za łeb trzymanie!...
Chłopak mlasnął językiem.
— Nie trza było wierzyć!
W tłumie powstał szmer.
Nie wierzyć przysięganiu? A to coś nowego! Odkąd świat światem — Bóg przysięgania postanowił, a tych, co krzywo przysięgają, ciężko karze.