On, zdenerwowany, powtarzał słowo „furtka” po raz setny i przemyślał o sposobie zerwania z tą niewygodną kochanką, cichą i uległą, przysięgając sobie nigdy nie wykraczać z przepisanych granic postępowania. Pewnego letniego wieczora Anna, rumieniąc się i jąkając, wyszeptała Sewerynowi do ucha tajemnicę, która ją radośnie przejmowała.
On drgnął cały i porwał się z miejsca.
— Co teraz zrobisz?
Ona spojrzała na niego słodko i uśmiechnęła się spokojnie.
— Będę twoją do śmierci. Jutro dom męża opuszczę!
Na czoło Seweryna wystąpiły krople potu.
— Dlaczego?
— Przecież teraz jako matka twego dziecka, mieszkać z nim nie mogę...
— Dlaczego?
Nastąpiła chwila milczenia.