Lecz niańka ujęła dziecko, wołając:

— Sewerciu! patrz... Tata idzie!...

Dziecko odwróciło główkę i wyciągnęło ręce w stronę nadchodzącego mężczyzny.

Seweryn cofnął się i przeszedł szybko, zamieniając lekki ukłon z przyjacielem.

Zaczął znów szukać mieszkania.

Szedł, prostując się z całej siły woli i przybierając obojętną minę.

Lecz piosenka „Carmeny” i wycie psa — wstrząsnęły nim do głębi.

— Ach, te nerwy! — pomyślał.

Szybko wszedł do bramy, przy której widniała karta.

Za chwilę dzwonił do drzwi parterowych, przed któremi leżała zużyta słomianka.