— Wstąpiła pewnie do kościoła — w adwent lubi przecież tam chodzić wieczorem — odrzekła matka.
— Jeszcze się zaziębi.
— Bóg ją od złego uchroni!...
Nastało milczenie.
Tylko Nabuchodonozor podciągał noskiem, bo cierpiał katar okropny.
Nagle drzwi się otwarły z trzaskiem.
We drzwiach stanęła... Żabusia.
Cała była jeszcze różowa, w oczach grały dogasające namiętne blaski.
Wszyscy rzucili się do niej z krzykiem:
— Żabusia!...