Pani sędzina znajdowała to naturalnem.

Co innego było z pijaństwem Janka!...

Co wolno panu — niewolno bydlęciu...

Pani sędzina mówiąc o pijaństwie męża, mówiła „słabość mego męża”.

Pijaństwo Janka było zbrodnią, nie chorobą.

Lokaj nie mógł być chory!

Organizm jego nie mógł żądać alkoholu.

Janek pijany — był bydlęciem.

Pan sędzia pijany — był... słabym!

Przekonanie to wpoiła pani sędzina w Warkę.