— Naturalnie!...

Ona przestępuje z nogi na nogę, ręce jej machinalnie wyciągają bryty szlafroka.

— Zostań w domu! — prosi cichutko.

On odwraca ze zdziwieniem głowę:

— Poco?

Tem jednem pytaniem przybija ją do miejsca.

Tak! — prawda! — poco?

Taki strojny, mądry, piękny mężczyzna, ma siedzieć w tych trzech klatkach, których okna wychodzą na odludną ulicę...

Ona — ach! ona to co innego!

Pragnie go jednak zatrzymać choćby chwilkę jeszcze.