Kiedy te słowa posłyszał wieczorem, Kundel roztworzył szeroko oczy i wydął wargi.

— Tego ci się zachciewa? — zapytał.

Lecz Resia dnia tego nie była usposobioną do żartów.

Zmarszczyła brwi, zatopiła popękane z odmrożenia ręce w rozczochrane włosy i nie odpowiedziała ani słowa.

— Cóżeś się tak nadęła jak pluskwa w maśle? — pytał Dyńdzio.

Milczenie.

Dyńdzio począł się niecierpliwić.

— Chcesz zrobić karyerę, a cóż to... mała karyera, jaką masz teraz?

Resia wykrzywiła usta.