HESIA
Nie. Nie chcę cię brać na swe sumienie. Nie gorsz malutkich!...
Chwilę milczą. Hesia wstaje i na palcach idzie do sypialni Zbyszka — zagląda i wraca do pieca — wpół drogi spotyka ją Mela — siadają: Hesia na fotelu, a Mela zaplata jej włosy w warkocze.
No! zrób teraz ze mnie dziewczę z czarną kosą spod wiejskiej strzechy...
MELA
To nie kręć się.
HESIA
Wiesz! Zbyszko znów poszedł na lumpkę.
MELA
Nie ma go?