21. O wojnie z Czechami i zwycięstwie nad nimi

Zaczem bitny Bolesław, zwoławszy pod chorągwie liczne zastępy, nową sobie drogę utorował do Czech, które co do zadziwiającej niedostępności tylko z drogą Annibala przez Alpy352 może być porównana. Albowiem jak tenże, idąc na zdobycie Rzymu, przez górę Jowisza353 się przedzierał, tak Bolesław wtargnął do Czech po spadzistościach okropnych, stopą żadnego wodza nietkniętych. Tamten jedną górę przebywając mozolnie na taką sławę i pamięć sobie zarobił; Bolesław zaś nie na jedną, lecz wiele ich, wierzchołkami pod obłoki sięgających, jakby na wznak lecąc, nieutrudzenie się wspinał. Tamten musiał tylko górę z powodu najeżonych opok przekopywać; ten w jednym paśmie miał mnóstwo kłód drzewnych i skał do stoczenia, stromych wyżyn do przebycia, gęstw leśnych cienistych dla utorowania drogi do przecięcia, nareszcie bagien niezgłębionych do przełożenia mostami.

Takiego to mozołu podjąć się był winien Bolesław przez trzy doby, we dnie ni w nocy nie wypoczywając, dla słuszności sprawy i przyjaźni Borzywoja, nim do Czechii przeniknął, za co też się okrył sławą nieśmiertelną. A za wkroczeniem do Czech354, z tak olbrzymiemi trudnościami dokonanym, nie natychmiast, jak Czesi w Polsce, brał się do grabieży, wilczy obyczaj tychże naśladując; lecz z wolna po otworzystych polach Czech, przy rozwiniętych chorągwiach, odgłosie trąb i łoskocie bębnów, w szykach porządnych naprzód się posuwając, wyzywał do boju, choć to daremnie czynił, jakkolwiek nie pierwej zamierzył brać się do pożóg i łupów, nim do rozprawy walnej byłby przyszedł. W ciągu tego Czesi gromadami pojedynczymi przemykali się w oddaleniu; jakoż za pierwszym natarciem Polaków znikali sprzed oczu, jakby bezużytecznością pogoni jedynie znużyć ich usiłując. Wysypały się też niekiedy z zamków pobocznych liczniejsze ich oddziały, lecz i te podobnież, za ruszeniem ku sobie w całym pędzie polskich hufów, natychmiast w nich się kryły, każąc poprzestać tymże na puszczeniu przedmieść lub przygródków z pożarnym dymem. Atoli wnet brat najmłodszy Borzywoja355, o którym wyżej nadmieniłem, błagał i zaklinał Bolesława, aby wzbronił grabieży, pożóg i pustoszenia krainy; mniemał bowiem w prostocie młodzieńczej, słowom zdrajców zawierzając, iż bez wojny, bez pogromu tron swój pozyska.

Dopiero dnia czwartego Bolesław, przyspieszywszy pochód traktem bitym w nadziei dojścia do rozprawienia się orężnego, dostrzegł na brzegu rzeki356 przeciwnym zgromadzone wojsko pod książęciem czeskim, który nie śmiejąc gdzie indziej, w tym miejscu dopiero na Bolesława, ale i to nie dla stoczenia bitwy, a dla utrudnienia mu przeprawy, oczekiwał. Bolesław na widok przydybanego wreszcie nieprzyjaciela, lecz niestającego do walki, zżymał się jak lew, który gotową zdobycz znajduje, ogrodzoną przecież parkanami, a przez to nietykalną. Co się pomkną Polacy to górą, to na dół rzeki dla przebycia tejże, wnet tłumy Czechów stoją naprzeciw i wszelkiego dostępu bronią. A była to rzeka, wedle przestrogi zbiegów czeskich, których miał przy sobie, grząska i mulista, dla takiego mnóstwa, choćby nawet nikt przejścia jej nie bronił, niebezpieczna do przeprawy.

Widząc zatem Bolesław, iż w takim położeniu daremnie tylko czas by trawił, słońce zaś widocznie zniżało się już ku zachodowi, posyła do książęcia czeskiego z propozycją do wyboru, iż albo z miejsca odchodząc, Bolesław wolnego mu przejścia dozwoli, albo sam przejdzie na drugą stronę, gdy książę czeski toż samo uczyni nawzajem. Jakoż upewniano go, że nie przybył w celu opanowania na własną rękę czeskiej stolicy, a podjął się tylko, jak to był przedtem dla niego samego uczynił, stanąć w obronie sprawiedliwości i w celu wyjednania lepszego losu dla zbiegów na nędzę tułactwa skazanych. Albo więc brata swego niech zgodnie do udziału w spadku dziedzicznym po ojcu na nowo dopuści, albo niech Sędzia sprawiedliwy spór między nimi w starciu na polu bitwy rozstrzygnie. Na to mu odparł panujący książę Czech: „Ja brata mego z chęcią przyjmę niewątpliwie, jeśli podobnież ty własnego przyjmiesz; lecz się z nim państwem podzielić bez wiedzy i upoważnienia cesarza nie śmiałbym wcale. Zresztą gdybym miał chęć lub możność z wami potkania się bliżej, nie prosiłbym was o danie na to pozwolenia bynajmniej, gdy przedtem godziło mi się dokonać przeprawy tam, gdzie bym ją zamyślił”.

22. O pustoszeniu ziemi czeskiej przez Polaków

Jasnym to mając Bolesław, że w odesłanych odpowiedziach książę mu czeski żadnych powodów słusznych nie dawał, a zbywał go jedynie słowami gołymi, przy zapadnięciu zmroku, w przerwie wypoczynku nocnego obóz swój zwinął i ruszył ku Łabie, na dół się biorąc, tymże pobrzeżem rzeki nieprzebytej aż do jej ujścia. Tam ją na koniec przebył, kędy do Łaby się wlewa, bez przeszkody, po czym ruchem śpiesznym tam zdążał znowu w celu wydania bitwy, gdzie się jej przedtem domagał na próżno. Ale dotarłszy do stanowisk Czechów, ani ich śladu nie dostrzegł nigdzie. Na radę więc swoich zwołał natychmiast, wnosząc pytanie, co by rozumieli, iż im przedsięwziąć było najzbawienniej i najuczciwiej. Niektórzy ze starszych się odezwali: „iż dość to się stało pod względem dowodu ich męstwa, gdy przez trzy doby nie spoczęli na chwilę, a szukając bitwy, skłonić tylko wroga do jej przyjęcia nie mogli”. Inni znowuż dali się słyszeć: „Sądy Boże są prawdziwe, chociaż przed ludźmi zakryte. Dobrze nam się wiodło dotychczas; lecz jeśli dłużej wytrwamy w przedsięwzięciu, wątpliwość zachodzi, ku czyjej stronie one się przechylą”. Bolesław, krew gorętsza, wraz z młodszym rycerstwem, nie ceniąc sobie wiele rad starszych, głosowali, jak to już miało miejsce poprzednio, za uderzeniem na Pragę. I bez wątpienia byłoby przemogło to zdanie młodszych, gdyby chleba nie zbrakło, który przecież więcej dokazać może nad wszelkie prawo pospolite.

Zgodziwszy się więc zaledwo na uchwałę Bolesław, która za odwrotem mówiła, dozwolił kraj palić i łupić w przechodzie. Sam wszakże w szyku bojowym ciągle postępował, a najczęściej nawet przyzostawał w straży tylnej za swymi hufcami. Wyznaczył owszem szyki oddzielne, mające uprzedzać podpalaczów i łupieżców, dla zabezpieczenia tychże na wypadek natarcia Czechów. A gdy tak roztropnie przywiódł był wojsko, potem je odprowadzał i na wstępie między gęstwy leśne dnia szóstego zajął stanowisko; nakazał rozstawić czaty liczniejsze a w większej być gotowości każdej legii na miejscach wskazanych dla357 rzucenia się do rozprawy za zgiełkiem najmniejszym. Zdarzyło się tejże nocy, podczas trwania Bolesława na modlitwach porannych, iż nagła trwoga poruszyła całe obozowisko, z nawoływaniem do broni, jak gdyby nieprzyjaciel był już w pobliżu. Natenczas każde województwo, według danego przepisu, zajęło miejsce w zbrojnym szyku, mając go bronić komendą właściwą; pułk zaś nadworny, pod osobną barwą, otoczył Bolesława, gotów do starcia i pogromu lub dania życia w potrzebie. Na zgiełk swego ludu Bolesław, natychmiast wychodząc z koła raźnej młodzieży wiankiem rozstawionej, na podnioślejsze nieco wbiegł wzgórze, a to by przemową dzielnych utwierdzić w odwadze, słabszych na duchu otrząsnąć z trwogi.

23. O śmiałości i przezorności Bolesława

„Spokój, spokój, młodzi towarzysze! Małoż to wojen poprzednich, na niespodzianki podobne byliśmy narażeni? A któryż zadrżał? Lub który uszedł? I obyczaje wasze mi znane, i wzięta z przyrody odwaga na wszystko; więc otóż z radością wyglądajcie spotkania i dnia dzisiejszego, które tryumfalnym okryje was zaszczytem. Dotychczas przywykli Czesi, na podobieństwo morskich lub leśnych potworów, trzód naszych urywać i umknąwszy w knieje, szydzić z Polaków, jak gdyby największego czynu rycerskiego dokonali. Lecz już to dzień siódmy, jak po ich kraju krążycie, włości i przygrodki ich puszczacie z dymem, oko w oko wejrzeliście ich książęciu i zbrojnej sile, wyzywając do boju na próżno. Być może, iż dzisiaj jeszcze do zmierzenia się w otwartym polu nie przyjdą, lecz niech się odważą, toż się krzywd naszych przy łasce Bożej pomścimy. A skoro hasło zabrzmi do bitwy, pomnijcież łupów pobranych i jeńców, sprawionych pożog w swojej ojczyźnie; pomnijcie schwyconych dziewic, żon, matek; pomnijcie, ile to razy już ponowili, pomnijcie ile razy czoła okryli wam znojem w pogoni, na różne strony pierzchając w bezładnej rozsypce. Więc dotrzymajcie nieco jeszcze, o bracia i sławni rycerze, na miejscach, a w boju okażcie się sobą samymi; zapewniam, tryumf was nie chybi. Dzień dzisiejszy to wam przyniesie, czegoście dawno spragnieni, dzień dzisiejszy rozpędzi wam troskę, która was gnębi od wnijścia do tej krainy. Już się jutrzenka ukazuje na niebie, wkrótce i dzień chwalebny zabłyśnie, który da wam poznać zdradę i niewierność Czechów, w czym się ukrywa, dozwoli zdeptać pod stopami zuchwalstwo ich i pychę; dzień ten, dzień, mówię, na zawsze mający w Polsce obchodzonym być uroczyście, dzień ten, dzień wielki i pełen goryczy a zgrozy dla Czechów, dzień dla Polaków chwalebny a nienawistny dla Czechów, dzień mający się rozlec w wesołych narodu okrzykach, który Czechów wyniosłe czoła pochyli ku ziemi, w którym Bóg wszechmocny róg upokorzenia naszego prawicą wielkości swej wywyższy”.