Tej rany nigdy już czas nie uleczy.

Jako rodzimy kruszec od płomienia

Wprzód się rozżarza, niźli zaczerwienia,

Wrzucony w pieca płomieniste jamy

Zgina się, miękczy, lecz zawsze ten samy;

A potem wedle sztukmistrza rozkazów

Służy do dania lub odbicia razów,

Albo pierś twoją przed śmiercią zastawi

Albo pierś wroga śmiertelnie zakrwawi;

Lecz gdy raz śmierci ukuto narzędzie,