Jakiś niedosyt życia w wolnym stanie,

I już gotowe były mieć cierpliwość,

Gdyby Bóg raczył zesłać pokaranie.

W gruncie z niknącą wstydliwością czuły,

Że najlepszy ślub — sabiński, bez stuły.

CXXXII

Słyszano także pomruki w gromadce,

Wdów jeszcze krzepkich, co się kryły w cienie

(Niestare wdowy są jak ptaki w klatce):

„Kiedyż, u licha, zacznie się gwałcenie?...”