Byłaby wziąć go błędnie za Amora.
XLVI
Słupieje z dziwu dwór, szepcą frajliny558,
Ona uśmiecha się; czoło fałduje
Wielki faworyt (kto był tej godziny
Tym dostojnikiem, gdyż wielu wstępuje,
A potem spada ze stromej wyżyny,
Odkąd carowa sama tron piastuje
Piotrowy — nie wiem; każdy — chłop ogromny;
Patagon przy nich to chudziaszek skromny).