Tam wsiadł na statek, z nim zwierzęta wsiadły,

Nawa pomyka w stronę wyspy wolnych,

Igrając, fale na falach się kładły,

Sztaba się parła pośród fal swawolnych,

Twarze niektórych podróżnych przybladły.

Juan, nawykły już do nurtów solnych,

Stał przypatrując się okrętom w dali

I czekał, rychło ziemia wyjrzy z fali.

LXV

Wreszcie wynurza się, wznosi i wstaje