Złota, naczelnej żywota okrasy,

Zniszcz szczęście domu, nie uronią łezki,

Lecz strzeż się rękę wyciągać do kieski”. —

LXXX

Mówi florentczyk. Monarchowie! Swego

Mistrza słuchajcie! — Orszak wjechał szumnie

O samym zmierzchu na szczyt wysokiego

Wzgórka, co patrzy wzgardliwie czy dumnie

Na wielkie miasto. O wy, mieszczańskiego

Świata synowie! Spójrzcie ku tej trumnie