Połowę świata, pół przehandlowali.
LXXXII
Jeden kłąb dymu, okrętów, kamieni,
Cegieł, daleko, jak oko poniesie;
Gdzieniegdzie żagiel białością się mieni
I zaraz ginie w masztów gęstym lesie;
Wieże, rozsiane na wielkiej przestrzeni,
Raz po raz, jakby z ciekawości, w mgle się
Zjawią; kopuła czarna jak na głowie
Błazeńska czapka — to się Londyn zowie.