Co była tęgim w swoim kole szprychem.

Dla niego w oknach nie istniała krata,

W drzwiach zamek, bo go otwierał wytrychem.

Kto był tak „galant” od stóp do krawata,

Kto tak drwił z życia jowialnym uśmiechem,

Kto na przedmiejskie swą kochankę bale

Tak wiódł pod rękę, jak on „Czarną Salę”?

XX

Nie ma już Tomka — więc o Tomku basta!

Bohaterowie umierają. Proście