„Szkiców” podszewki dla czepków i głowy,
Schodzą się, pełne modrego prześwitu,
Proszą go o sąd o balladzie nowej,
Kaleczą język Paryża, Madrytu,
Pytają, czy był w Troi i gdzie milej,
Czy w Rosji, czy też w rodzinnej Kastylii.
LI
Juan, co czuł się w tej dziedzinie płytki,
A literackim nie był szarlatanem,
Wzięty od panien i matron na spytki,