Sympatie (Juan znał się z ministrami;

Posłowie — to jest lóż masońskich czeladź).

O! Na nim się już milord nie omami,

Matka krew zacną musiała weń przelać;

A do przyjaźni czyliż ten nie zmusza,

U kogo czysta krew i czysta dusza?

XXV

Plac był „ten a ten”. Nie piszę ulicy;

Świat dziś taki jest zły, przewrotny, zdradliwy!

Sieje złośliwie śnieć w cudzej pszenicy