Komin, przy którym ciepło, choć marudnie,

Las też i pole mało się odmieni;

Zyskuje żółtość, tracąc na zieleni.

LXXVIII

Co miękkiej tyczy się wilegiatury698,

Bogatszej w rogi niż psy — wieś ma łowy,

Na które święty Hubert z świętej skóry

Jeszcze by dzisiaj wyskoczyć gotowy;

Nemrod sam zstąpiłby z puszcz dzikiej Dury

I włożył żakiet kusy, purpurowy. —