Niechaj dopowie stuleci sumienie.

XIX

Ja po krawędzi życia sobie nisko

Chodzę, przyglądam się krwi, farbom, złotu,

Nie dbając o rzecz, co sławy przezwisko

Nosi, szukając godnego przedmiotu

Dla pieśni, przy tym zważając, gdzie ślisko.

Nie strojąc lutni do twardego grzmotu,

Truchcikiem jadę, tak że mnie posłyszą,

Którzy mi obok jadąc towarzyszą.