I znowu wpadam — myśli się rozprzęgły —
W nadprzyrodzoność. Nikogo nie złości
Jak mnie ten obraz ziemi niewylęgłej;
Lecz czy mnie gna szał, czy los bez litości,
Głową uderzam zawsze w jakieś węgły
Teraźniejszości, przeszłości, przyszłości.
Chrześcijan stawiam równo z poganinem,
Bo jestem miernym prezbiterianinem.
XCII
Lecz choć nietęgim zwę się teologiem