Ale do niego jako konesera,

Patrona jeśli nie sztuk, to malarzy,

Z czystych pobudek — bo się nie zapiera,

Że chciałby obraz oddać nie w sprzedaży,

Lecz w podarunku (Konieczność przypiera!)

I że mecenat jego wielce waży,

Przynosi skarb swój; nawet nie przynosi

Na sprzedaż, tylko o ocenę prosi.

LVIII

Był tam nowy Got, jeden z cegłolepów