Co bieglej morza niż lądy okradał,

Cieszył się, widząc kominów dym szary,

Lecz psychologiem nie będąc — nie badał,

Skąd się mu w głowie dziwne snują mary,

Czemu strach jakiś na duszę przypadał?...

Czy córka chora?... Bał się dobry ojciec,

A nie mógł więcej niż filozof dociec.

XXVII

Obaczył domu słońcem białe ściany

I zieleń warzyw i drzew — — jak w obrazku;