Tutaj przewodnik zapukał w tajemne

Drzwiczki; otwarto; weszli; on na przodzie.

Wiódł ich przez gąszcza i ścieżyny ciemne

Drzewnym szpalerem; rzezaniec380 w ogrodzie

Chwilą się zbłąkał, co wcale przyjemne

Nie było, bo już dobrze po zachodzie

Wstąpili na ów pałacowy taras.

Kaik nie czekał, lecz odpłynął zaraz.

XLII

Kiedy błądzili tak śród krzewów winnych,