Jasne, skinęła; Baba nachylony
Kraj purpurowy szaty jej całował
I szepcąc, gestem jeńca ukazował.
XCVII
Była w tej chwili dumna jak na tronie;
Piękność jej miała moc, co serca kruszy,
Więc, że opisem słabym jej nie zgonię,
Wolę, iż sobie dośpiewacie w duszy.
Nie szkodzi, jeśli z powieści uronię
Opis jej kształtów, bo wiem, że ogłuszy