Juan się wzruszył; on już dumał smutnie,

Że na pal wbiją go albo pokrają

Psom na żer, albo zamęczą okrutnie,

Że lwom go rzucą albo morskim hajom;

Więc z rezygnacją czekał i stał, butnie

Broniąc się grzechom, co je inni rają,

Lecz wszystkie myśli te śmiertelnej treści

Stopił jak płatki śniegu — płacz niewieści.

CXLII

Jak w wysilonej chmurze słabną grzmoty,