Cóż, moje dziecko?...” Dudu nic nie rzekła,

Bo nigdy w mowie nie była rozwlekła,

L

Lecz, poskoczywszy, na matrony czole

Złożyła całus tam, gdzie się brwi sznurek

Schodzi; cmoknęła Katimkę i Lolę;

Szarpnęła z lekka Joannę (Grek, Turek

Nie lubi kurtuazji, ni tu pole

Do etykiety) i pomimo chmurek,

Które się zbiegały na te względy matki,