W ściśnionych szykach i prą się przemocą,
Nie wiedząc dokąd, bo drogi nie znają,
Ani którędy, dlaczego i po co.
Idą, potkną się o trupy, powstają,
Strzelają, kolą, grzeją się i pocą,
A zawsze razem przez gęstwę się prują:
Biuletyn sobie spólny wysługują.
XX
Kroczyli ciągle krwią ciepłą zbroczeni,
Po miękkich ciałach; czasem się udało