— Wszystko jedno. W końcu was pokonają. Wcześniej czy później zobaczą, kim naprawdę jesteście, a wtedy rozerwą was na strzępy.

— Dostrzegasz jakieś sygnały, żeby to się działo? Albo jakąkolwiek przyczynę, dla której miałoby się wydarzyć?

— Nie. Ale wierzę w to. Wiem, że przegracie. Jest we wszechświecie coś, nie wiem... Jakiś duch, jakaś zasada, której nigdy nie pokonacie.

— Wierzysz w Boga, Winstonie?

— Nie.

— Więc czym jest ta zasada, która nas pokona?

— Nie wiem. Ludzką duszą.

— Uważasz się za człowieka?

— Tak.

— Jeśli jesteś człowiekiem, Winstonie, to jesteś ostatnim z ludzi. Twój gatunek już wymarł, my przychodzimy po was. Nie rozumiesz, że jesteś sam? Żyjesz poza historią, nie istniejesz. — Ton głosu uległ zmianie i O’Brien dodał szorstko: — Uważasz, że stoisz moralnie wyżej od nas, od naszych kłamstw i okrucieństwa?