Ale i w tym wyrzeczeniu przyjemności doznają,
więc i oni znajdują jakiś skarb, choć drżącą ręką za korzonkami grzebią.
Lecz powiedzcie mi, ludu Orfalezu, gdzie istnieje ten, co by mógł Ducha obrazić?
Czyż może słowik obrazić ciszę nocy, a świetlik gwiazdy dalekie?
A wasz płomyk, lub dym, czyż może obciążyć wiatr?
Czy myślicie że Duch jest jako stojący staw; który można zmącić
ścisnąwszy weń kij?
Jakże często gdy odmawiacie sobie rozkoszy, pragnienie jej wciąż trwa, utajone w głębi.
Któż wie czy to, czegośmy dziś uniknęli, nie czeka nas nieuchronnie jutro?
Nawet ciało nasze zna swe dziedzictwo i słuszne żądania i nie da się łatwo oszukać.